Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zawał skutecznie leczony, ale pacjenci muszą się zgłaszać wcześniej

Anna Gumułka

Choć polscy lekarze potrafią bardzo skutecznie leczyć zawał, to wciąż w domu, przed przybyciem pomocy, umiera 25-30% osób, których on dotyka. Od chwili wystąpienia bólu do momentu, gdy chory decyduje się wezwać pomoc, mijają średnio 142 minuty. Dane te podano podczas wtorkowej konferencji prasowej w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu (Śląskie), w którym przed 30 laty wypracowano optymalny model leczenia zawału, upowszechniony później w całej Polsce.


Fot. iStock

Jak przypominali we wtorek zabrzańscy lekarze, zawałowi towarzyszą objawy takie jak: ból w klatce piersiowej, najczęściej zlokalizowany za mostkiem, promieniujący do szyi, żuchwy, do lewego lub obu barków, do lewej nogi, czasem do dłoni, środkowego nadbrzusza lub odczuwany między łopatkami. "Dzwońmy wtedy po pogotowie" - apelowali lekarze.

Jak podkreślił kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii w ŚCCS prof. Mariusz Gąsior, opóźnienie stanowi krytyczny punkt w leczeniu zawału serca. „W ostatnich latach skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na tworzeniu pracowni hemodynamiki, wykonywaniu zabiegów pierwotnej angioplastyki, opiece nad chorym po wypisie ze szpitala, natomiast bardzo ważny jest też ten początkowy okres – faza przedszpitalna” – powiedział.

„W początkowym okresie silnego bólu zawałowego grozi zatrzymanie krążenia. Zatrzymanie krążenia to jest migotanie komór, należy natychmiast podjąć akcję reanimacyjną, bo inaczej chory umrze. Szacuje się, że 25-30% zgonów przy zawale serca, to zgony przed dotarciem pierwszej pomocy medycznej, czyli pogotowia. Druga bardzo istotna kwestia: największą korzyść przynosi wczesne zastosowanie leczenia reperfuzyjnego, czyli im wcześniej, tym lepiej. Nawet niewielka redukcja opóźnień przekłada się na poprawę wyników leczenia” – dodał prof. Gąsior.

Średnio od pierwszego bólu do udzielenia pacjentowi fachowej pierwszej pomocy mijają w Polsce 142 minuty, pogotowie dociera do niego i przewozi do właściwego szpitala w 48 minut. Od przybycia do szpitala do rozpoczęcia zabiegu kardiologii inwazyjnej mija zaś 40 minut.

W tym roku Śląskie Centrum Chorób Serca świętuje jubileusz 30-lecia inwazyjnego modelu leczenia zawału serca. Wprowadzenie w 1987 roku w Zabrzu, jako jednym z pierwszych ośrodków w Europie, tego nowego sposobu leczenia było przełomem i przyczyniło się do zasadniczego zmniejszenia śmiertelności i inwalidztwa Polaków. Z tej okazji w środę w Międzynarodowej Konferencji Kardiologicznej "Postępy w rozpoznawaniu i leczeniu chorób serca, płuc i naczyń” w zabrzańskiej placówce weźmie udział prezydent RP Andrzej Duda.

Inwazyjny model leczenia zawału serca opiera się na dobrej organizacji systemu i specjalistach – chory ma jak najszybciej trafić do ośrodka kardiologii inwazyjnej, gdzie przechodzi zabieg z wykorzystaniem cewnika naczyniowego. Lekarze udrożniają za jego pomocą zamknięte z powodu miażdżycy naczynia, wprowadzają też stenty, wzmacniające naczynia w miejscu zwężeń, czasem również uwalniające leki. Wypracowany w Zabrzu model leczenia dzięki znakomitym wynikom upowszechnił się później w całym kraju.

Jak podkreślają zabrzańscy specjaliści, dalszy postęp w ratowaniu chorych z zawałem serca powinien polegać na skróceniu czasu od wystąpienia pierwszych objawów bólu zawałowego do zastosowania leczenia. Pomimo tego, że czas ten uległ skróceniu w ostatniej dekadzie, to nadal pozostaje on zbyt długi. Stąd pomysł przeprowadzenia ogólnopolskiej kampanii „Zawał serca – czas to życie”, którą swoim honorowym patronatem objęła małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda.

„Z uznaniem odnoszę się do wszystkich inicjatyw, które promują zachowania prozdrowotne, dlatego z przekonaniem obejmę honorowym patronatem wydarzenia kampanijne, które będą mieścić się w okresie od czerwca do września 2018 r.” – napisała małżonka prezydenta w liście do dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca prof. Mariana Zembali.

„Po 30 latach dokonujemy podsumowań we współpracy z ministrem zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia i całym środowiskiem kardiologów i kardiochirurgów, skupiając się na tym, co zrobić, żeby śmiertelność – mimo, że w zawale uratowaliśmy tak wielu ludzi – jeszcze zmniejszyć” – powiedział prof. Zembala.

Data utworzenia: 07.06.2017
Zawał skutecznie leczony, ale pacjenci muszą się zgłaszać wcześniej Oceń:
(3.00/5 z 3 ocen)

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.